Do trzech


To już trzeci koncert, którego nie było. Chociaż ten był trochę inny niż dwa poprzednie, bo jednak był. W innym mieście, z inną publicznością i z inną muzyką. Ale był. O 19.00 rozbrzmiała muza z pierwszej płyty, wydanej w 1978 roku. Kolejna z Brothers in Arms. A gdy popłynęły dźwięki i słowa z Love over Gold, odkryłam że je znam!
Tak mi ten koncert na trzy płyty się spodobał, że dokupiłam kolejne trzy albumy studyjne. I za kilka dni będę miała sześciopak – idealny na letnie wieczory.

Czytaj dalej Do trzech

Dyktando u nadziei


Gdy rano wsiadłam do autka, w RMF Classic zagrało Nie czekaj z wdzięcznością na coś wielkiego. Bądź wdzięcznym, a wszystko stanie się wielkie. Nie wiem czy to na pewno dobrze, żeby wszystko stało się wielkie, ale tak, jestem wdzięczna.
Gdy wysiadłam zagrało Always look on the bright side of life… w spokojnej, ciepłej aranżacji Hansa Zimmera z filmu Lepiej być nie może.

Na parkingu auto w pięknej zieleni, a tuż obok, w witrynie sklepowej margaretki w niemal identycznym jej odcieniu. Takie rzeczy tylko przy/w Biedronce.

I jeszcze te zielone pieczątki na zerówkach. I awokado na kolację.

I jeszcze…  ważne, by choć raz w miesiącu mieć dyktando u nadziei. Żeby w serca kajeciku po literkach zanotować i powtarzać sobie cicho takie prościuteńkie słowa: jeszcze w zielone gramy, jeszcze nie umieramy, jeszcze się spełnią nasze piękne dni, marzenia, plany.

Pierwszy dzień astronomicznej jesieni 2020 w kolorze… wiosny!

Czytaj dalej Dyktando u nadziei

2


dwie białe róże na tle okna,
które
jest jak księżyc w pełni sprzed kilku dni

dwa białe pszeniczne 0,0%

piosenki dwie, pierwsza na dwa głosy,
która
od kilku dni bardzo we mnie siedzi i bardzo mi z nią dobrze
druga anielska

dwoje oczu tej małej

dwuskrzydłowe drzwi w dwóch odsłonach,
których
jasna odsłona trwała tylko chwilę
i niebieskie światełka dwa przy tych drzwiach

i marzenia dwa ośmiogrudniowe

Czytaj dalej 2

Poranek 22 listopada


Poranek jest mądrzejszy od wieczora, często powtarzała babcia. Czy godzina wschodu słońca (dziś to 7.28) to dobra pora na podjęcie decyzji?
Nie wiem tego, ale od dziś nic już nie będzie takie, jakie było do wczoraj.

– Jakie są Twoje ulubione kwiatki – zapytałeś.
– Białe.

I dlatego wczoraj w tym unikatowym mieście („unikatowe” to określenie Jarka) w supermarkecie, kupiłam sobie mnóstwo białych kwiatków za 7 zł. Campanula się nazywają.

Czytaj dalej Poranek 22 listopada