Twarde fakty


Ponad tydzień temu zauważyłam plamę na kuchennym oknie. Była mniej więcej na wysokości pyszczka kota stojącego na tylnych łapach więc pomyślałam, że to jedna z moich koteczek mi ją umorusała. Ale gdy przyjrzałam się uważniej okazało się, że plama jest na szybie zewnętrznej i że to nie jest plama, ale odbity zarys sylwetki ptaka, wielkości gołębia.

Czytaj dalej Twarde fakty

Ta Mała


Deszczowy dziś poranek, co widać na zdjęciu. Dlatego w jednej ręce mała biała naprawdę pyszna cappuccino ze sklepu Mały Zielony Płaz (z aplikacją mobilną, której instalacja zajmuje pół minuty, od 7.00 do 10.00 kosztuje 1,99 zł) w drugiej – biała róża za 8 zł. Tyle szczęścia za dyszkę. A co, w końcu dzisiaj małe święto.

Dobrego dnia Moje Drogie Kobietki, które czytacie tego bloga.

Czytaj dalej Ta Mała

Dzień Pański


Żyjemy w dużym tempie, jesteśmy wiecznie zagonieni i nie mamy czasu. Przychodzimy w dzisiejszą niedzielę do Chrystusa, aby przy Jego ołtarzu zatrzymać się i zadać sobie najważniejsze pytania: Jaka jest moja relacja z Jezusem, z drugim człowiekiem oraz z samym sobą.

[Biuletyn liturgiczny Dzień Pański, 29 września 2019, nr 47, Edycja Świętego Pawła, s. 1]

Czytaj dalej Dzień Pański

12 plus 2


Dziesięć lat temu, w każdym numerze Zwierciadła zamieszczone było jedno zdjęcie w cyklu Mistrzowie fotografii. Na twardej kartce z perforowaniem przeznaczone do oprawienia.
Zdjęcie z czerwcowego spotkania, inspirowane cyklem w Zwierciadle, dostałam już oprawione w białej ramce, wyjęłam je tylko na potrzeby tego wpisu.
Październikowe zdjęcie musnął światłem Mój Mistrz, tak subtelnie jak tylko On potrafi. I tak już zostało.

Czytaj dalej 12 plus 2

Ubytkowanie


Bibliotekarka patrzy na nas zdumiona.
– Oczywiście. Usuwamy książki, które są bardzo zniszczone, pomazane, z wyrwanymi kartkami, zdezaktualizowane. Ale również mamy obowiązek eliminować książki niepoczytne. Takie, które nie były wypożyczane przez dziesięć lat. A są biblioteki, gdzie wystarczy, że przez pięć lat człowiek książki nie dotknie i już jej los jest przesądzony.
– I co się z nią wtedy dzieje?
– Książki ubytkowane oddajemy na makulaturę – po wyrwaniu stron z pieczątkami biblioteki.

(…)

Przychodzi mi na myśl coś banalnie oczywistego: słowa nie są zwierciadłem rzeczywistości. Wyraz „ubytkowanie”! Wymyślony, żeby zakląć fakty w coś innego. Nie „palenie książek”, nie „wyrzucanie”, nie „niszczenie”, tylko „ubytkowanie”. Słowo, które nie ma emocji.

[Szczygieł M., 2018, Nie ma, Dowody na Istnienie, Warszawa, s. 76 i 77]

Książek nie ubytkuję. Trudno mi się rozstać nawet z kryminałami. Do garderoby przeniosłam te na ka: kryminały właśnie, kulinarne, o kotach i Małego Księcia (w kilkunastu językach świata i w gwarze wielkopolskiej, dzięki Mariuszu). Tym samym w biblioteczce zyskałam kilka półek na naprawdę ważne książki. I wreszcie wszystkie stoją na półkach, a nie w chybotliwych stosikach na podłodze. Niecały metr książek zawiozłam do antykwariatu na Wajdeloty. Wystarczy na kilka nowych.

Czytaj dalej Ubytkowanie